Patrząc, jak lodowiec znika metr po metrze
Dwa sposoby spotkania z tym samym kawałkiem lodu
Drzwi autobusu otwierają się z sykiem i wszyscy wstają jednocześnie, telefony już w rękach, zanim kierowca zdąży powiedzieć, że możemy wysiadać. To Pole Lodowe Columbia, a pojazd, którym właśnie wjechaliśmy na lodowiec, to Ice Explorer — autobus na oponach wyższych ode mnie, zaprojektowany dokładnie do jednego zadania: wożenia ludzi po ubitym lodzie lodowca Athabasca i z powrotem.
Na zewnątrz powierzchnia jest szaro-biała i chrupiąca od pyłu skalnego, miejscami poprzecinana cienkimi strużkami wody z topniejącego lodu, i zimniejsza pod stopami, niż sugerowało łagodne powietrze na parkingu. Ktoś obok mnie kręci powolną panoramę pola lodowego za nami. Ktoś inny jest już z powrotem w autobusie, uznawszy, że dziesięć minut wystarczy.
Drugą połowę połączonego biletu zaliczyłem dzień wcześniej: Glacier Skywalk, wygiętą platformę ze szklaną podłogą wysuniętą 280 metrów nad dolinę Sunwapta, kawałek drogi od pola lodowego. Żadnego lodu pod stopami, tylko powietrze i podłoga, przez którą można spojrzeć prosto na dno doliny, jeśli ma się na to ochotę.
Te dwie atrakcje są sprzedawane razem i razem się o nich mówi, ale wcale nie są tym samym — jedna stawia cię na poruszającej się masie lodu, druga zawiesza cię nad kanionem z widokiem na odległe lodowce. Obie są dokładnie zorganizowane. Bilety na konkretną godzinę, flota autobusów jeżdżących według rozkładu, centrum interpretacyjne ze sklepem z pamiątkami i stołówką, przewodnicy pracujący według scenariusza, który wyraźnie powtarzali setki razy. Nic w tym nie wygląda na przypadek i nic nie próbuje ukryć tej organizacji za iluzją nietkniętej dzikiej przyrody.
Co odpowiedziała przewodniczka, gdy zadałem niewłaściwe pytanie
W pewnym momencie standardowej gawędki o szczelinach i bezpiecznych strefach do chodzenia zapytałem naszą przewodniczkę, czy lodowiec wygląda inaczej niż wtedy, gdy zaczynała tę pracę. Zawahała się w sposób, który dał mi do zrozumienia, że nie pyta się jej o to po raz pierwszy, i że to pytanie, którego nie zbywa. Prowadziła wycieczki po lodzie od sześciu sezonów, powiedziała, i tak — wskazała miejsce dalej w dolinie, mniej więcej tam, gdzie sięgało czoło lodowca, gdy zaczynała, teraz odcinek gołej skały i gruzu bez śladu lodu. Z miejsca, w którym staliśmy, ta luka wyglądała jak zwyczajny teren, szara skała, która mogła tam być zawsze. Dla niej był to konkretny, zapamiętany dystans.
To dziwne w cofaniu się lodowca: nie widać go w sposób, w jaki jedno popołudnie mogłoby to pokazać. Stałem na lodzie i widziałem lód — twardy, obecny, na tyle zimny, że po kilku minutach bez rękawiczek zaczęły boleć mnie ręce. Nic w tym widoku nie mówiło mi, że lodowiec jest mniejszy niż kiedyś. Dowód nie leży w tym, co widać raz; leży w różnicy między tym, co ktoś widział dekadę temu, a tym, co ma przed sobą teraz, a to porównanie mogą zrobić z pierwszej ręki tylko stali bywalcy i ludzie, którzy tam pracują.
Słupki pomiarowe, mijane przez wszystkich
Na ścieżce od głównego parkingu w stronę czoła lodowca — osobnym, nieprzewodnickim szlaku, który nie wymaga żadnego biletu — wbita jest w ziemię linia małych, datowanych tabliczek, z których każda oznacza, jak daleko sięgał lód w danym roku. Czytałem o nich wcześniej, zanim przyjechałem, i i tak nie byłem przygotowany na to, jak daleko niektóre z nich są od siebie oddalone.
Przejście od jednej tabliczki do następnej zajmuje kilka spokojnych minut, po terenie, który kiedyś był lodowcem, a teraz jest po prostu skalistym zboczem, gdzie zaczynają się przyjmować alpejskie rośliny. Lodowiec Athabasca cofa się od ponad stu lat, a obecne szacunki mówią o tempie rzędu pięciu metrów rocznie, choć każdą pojedynczą liczbę traktowałbym raczej jako średnią niż coś, co można by zmierzyć stoperem podczas jednej wizyty.
Większość ludzi na tym szlaku mija słupki szybkim krokiem, odhaczając punkt w drodze do miejsca wsiadania do Ice Explorera, i nie sądzę, żeby to była wina braku uwagi — to raczej naturalna reakcja na fakt, który sam się nie ogłasza. Datowana tabliczka na kamienistym polu wygląda niepozornie, dopóki nie wiesz już, co ona liczy. Przy trzech czy czterech z nich zatrzymałem się dłużej, niż to konieczne, licząc w głowie, ile dystansu daje sto kilkadziesiąt lat po pięć metrów rocznie, i wyszedłem z tego nie tyle z liczbą, co z poczuciem, jak cierpliwa jest ta zmiana. Stojąc tam, nic w niej nie wygląda na pilne. Zaczyna tak wyglądać dopiero, gdy ktoś powie ci, w którym roku właśnie stoisz.
Część zorganizowana i część niezorganizowana
To, co zostało mi w pamięci, to nie pojedynczy dramatyczny moment, lecz kontrast między dwiema połówkami tej wizyty. Jedna połowa jest w pełni zarządzana — autobusy, wejścia o wyznaczonej godzinie, odprawa bezpieczeństwa, sklep z pamiątkami sprzedający czapki z logo pola lodowego.
Druga połowa to coś, czego cała ta infrastruktura zupełnie nie kontroluje: linia lodu, która co roku kończy się kawałek dalej niż rok wcześniej, śledzona przez ludzi, którzy akurat pracują tam dostatecznie długo, by to zauważyć, oraz przez garść tabliczek, które większość odwiedzających mija bez drugiego spojrzenia. Nie sądzę, żeby zorganizowana turystyka umniejszała tę drugą część. Jeśli już, to właśnie dzięki niej ktoś taki jak ja może w ogóle podejść wystarczająco blisko, by to zobaczyć — wraz z przewodnikiem.
Jeśli zastanawiasz się, którą wersję wybrać,
wycieczka na Pole Lodowe Columbia z przejażdżką lodowcowym 4x4
to ta, która stawia cię wprost na lodzie, a
wycieczka łącząca pole lodowe z Glacier Skywalk
dodaje tego samego dnia platformę nad doliną Sunwapta. Obie kursują jako jednodniowe wycieczki z Banff, a dla osób bazujących dalej
jednodniowa wycieczka na Pole Lodowe Columbia z Calgary lub Canmore
obejmuje ten sam zakres bez konieczności noclegu po drodze.
Ten odcinek Icefields Parkway działa wyłącznie sezonowo — zarówno obiekty pola lodowego, jak i obie atrakcje są otwarte mniej więcej od kwietnia lub maja do października, a sama droga zmienia charakter całkowicie, gdy nadchodzi zima, co szerzej opisano w przewodniku po jeździe trasą zimą.
Jeśli planujesz samą jazdę, pełny przewodnik po Icefields Parkway oraz lista przystanków w kolejności jazdy są bardziej przydatne niż wszystko, co mógłbym tu odtworzyć, a praktyczne notatki o paliwie i zasięgu telefonu na trasie warto przeczytać przed wyjazdem z Lake Louise, nie po nim.
Jeśli chodzi o logistykę biletów i czasu na samym polu lodowym, dedykowany przewodnik po Polu Lodowym Columbia oraz strona o doświadczeniu Ice Explorera obejmują to, co celowo pominąłem w tym tekście. Każdy, kto chce wejść na lód pieszo, a nie autobusem, powinien zajrzeć do tego, co daje wycieczka po lodowcu z przewodnikiem, zanim zdecyduje się na jedną z opcji.
Trasa prowadzi stąd dalej w stronę Jasper, miasta, które od kilku lat odbudowuje się po pożarze z 2024 roku — to inny rodzaj zmiany, którego wolałbym nie wplatać w historię o lodowcu, poza stwierdzeniem, że warto samodzielnie przeczytać, jak naprawdę wygląda dziś powrót do Jasper.
Jeśli planujesz całą trasę z wyprzedzeniem, pełny plan podróży wzdłuż Icefields Parkway jest lepszym narzędziem do planowania niż składanie go samodzielnie z kilku wpisów na blogu. A jeśli wolisz, żeby ktoś inny prowadził w dniu, w którym sam zobaczysz lód,
wycieczka z Jasper obejmująca wodospady Athabasca, wodospady Sunwapta i jezioro Peyto
łączy kilka z tych przystanków bez konieczności siedzenia za kierownicą przez cały dzień.
Pole Lodowe Columbia i cofanie się lodowca: pytania czytelników
Jak szybko cofa się lodowiec Athabasca?
Średnio około pięciu metrów rocznie, choć tempo zmienia się z roku na rok i nie da się go ocenić gołym okiem podczas jednej wizyty. Datowane słupki wzdłuż ścieżki od parkingu do czoła lodowca to najwyraźniejszy sposób, by zobaczyć skumulowany dystans.
Jaka jest różnica między Ice Explorerem a Glacier Skywalk?
Ice Explorer to specjalny autobus na ogromnych oponach, który wjeżdża z turystami wprost na powierzchnię lodowca Athabasca. Glacier Skywalk to zupełnie inna, niepowiązana konstrukcja kawałek dalej: platforma ze szklaną podłogą zawieszona 280 metrów nad doliną Sunwapta, bez śladu lodu pod stopami. Często sprzedaje się je w połączonym bilecie, ale to dwa różne doświadczenia w dwóch różnych miejscach.
Kiedy można zwiedzać Pole Lodowe Columbia?
Zarówno Ice Explorer, jak i Glacier Skywalk działają sezonowo, mniej więcej od kwietnia lub maja do października, w zależności od pogody i warunków lodowych. Poza tym okresem droga dojazdowa i obiekty są zamknięte.
Czy można po prostu dojść do lodowca bez wykupionej wycieczki?
Od parkingu w stronę czoła lodowca prowadzi publiczny szlak, który nie wymaga rezerwacji, choć ze względów bezpieczeństwa kończy się on daleko przed samym lodem. Aby wejść na powierzchnię lodowca, trzeba skorzystać z Ice Explorera lub wycieczki z przewodnikiem po lodowcu — nie da się tego zrobić samodzielnie.
Czy warto zatrzymać się przy Polu Lodowym Columbia podczas jazdy Icefields Parkway?
Dla większości osób tak, jeśli mają dodatkową godzinę lub dwie do doliczenia do trasy. To jeden z niewielu punktów na trasie, gdzie można podejść blisko konkretnego, nazwanego lodowca, zamiast oglądać go tylko z punktu widokowego, a centrum dla zwiedzających stanowi naturalny przystanek na odpoczynek podczas długiej jazdy.
Czy lodowiec Athabasca zniknie?
Nie zamierzam zgadywać ram czasowych. Udokumentowany fakt to cofanie się, które trwa od ponad stulecia i wciąż postępuje; co stanie się w dłuższej perspektywie, nie jest czymś, co mógłbym odpowiedzialnie przewidzieć na podstawie kilku wizyt — wolę zostawić to pytanie osobom, które zawodowo badają lód.
Wycieczki na Columbia Icefield i lodowce na GetYourGuide
Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


