Łoś, który zmienił moje spojrzenie na chodnik w Banff we wrześniu
Łosica uznała chodnik za swój
Czytałem o rui łosi, zanim jeszcze postawiłem stopę w Banff — ulotki, tablice na skraju miasta, to samo ostrzeżenie powtarzane przy zameldowaniu: trzymaj się z dala od łosi we wrześniu i październiku, bo ruja czyni je nieprzewidywalnymi. Kiwałem głową tak, jak kiwa się głową przy teście czujnika dymu. Potem, we wtorkowy wieczór pod koniec września, wyszedłem zza rogu przy Banff Avenue i na środku chodnika stała łosica — nie pasła się, po prostu stała, z uszami do góry, patrząc prosto na mnie.
Zatrzymałem się. To akurat zrobiłem dobrze. Czego się nie spodziewałem, to jak duża wyglądała z odległości może piętnastu metrów, na tyle blisko, że widziałem jej oddech w chłodnym powietrzu, i jak mało chodnik i zaparkowane samochody sprawiały, że czułem się w mieście, a nie gdzieś na dziko. Banff leży w granicach Parku Narodowego Banff i łatwo o tym zapomnieć podczas pięciominutowego spaceru do restauracji. Łosica o tym nie zapomniała. Miała tam swoje miejsce tak samo jak ja, a właściwie bardziej.
Cofnąłem się tą samą drogą, którą przyszedłem, skierowałem się w stronę jezdni zamiast płotu i dałem jej przestrzeń, która wydawała się przesadna, dopóki później nie sprawdziłem i nie zrozumiałem, że to mniej więcej ten minimalny 30-metrowy dystans, jakiego Parks Canada wymaga dla zwierząt innych niż niedźwiedzie i wilki. Ona się nie ruszyła. To ja wtargnąłem w jej wieczór, nie odwrotnie.
Czym naprawdę jest 30 metrów
Trzydzieści metrów brzmi jak niewiele, dopóki nie odmierzasz ich krokami na chodniku pod okiem obserwującego cię zwierzęcia. To mniej więcej długość trzech szkolnych autobusów ustawionych jeden za drugim — znacznie więcej, niż większość ludzi instynktownie zostawia zwierzęciu, które uznają za piękne, a nie groźne. Widziałem innych turystów, z telefonami gotowymi do zdjęcia, robiących trzy czy cztery kroki bliżej, żeby złapać łosia w kadrze bez odblasku latarni ulicznej, i doskonale rozumiem ten impuls — sam go poczułem.
Nie udaję, że byłem od nich mądrzejszy; po prostu za pierwszym razem wystarczająco mnie to zaskoczyło, żebym nie skracał dystansu. Ostrzeżenia o rui istnieją właśnie dlatego, że zwierzę, które z trzydziestu metrów wygląda na spokojne, może pokonać piętnaście z nich w mniej niż dwie sekundy, jeśli sprowokuje je rywal albo źle wyczuty ruch.
Liczba 100 metrów dla niedźwiedzi i wilków to zupełnie inny rząd odległości i dopiero podczas wędrówki po górnym szlaku kanionu Johnston, tego samego tygodnia, zrozumiałem, dlaczego ta liczba jest aż tak duża.
Czarny niedźwiedź na górnym szlaku
Byliśmy już za dolnymi wodospadami, na odcinku w stronę Ink Pots, gdzie tłum rzednie, a ściany kanionu ustępują miejsca zwykłemu lasowi. Czarny niedźwiedź poruszał się w zaroślach jakieś czterdzieści metrów od szlaku, żerując na jagodach, poruszając się równolegle do nas, a nie w naszym kierunku. Czterdzieści metrów to wyraźnie mniej niż zalecane 100 metrów i wiedziałem o tym w tamtej chwili — po prostu nie miałem gdzie się podziać, chyba że zawrócić wąskim szlakiem, na którym za nami szli inni piechurzy.
Zwolniliśmy, rozmawialiśmy normalnym głosem, żeby niedźwiedź nie miał powodu być zaskoczony naszą obecnością, i pozwoliliśmy, by dystans naturalnie się powiększył, gdy szlak skręcał. Ani razu nie podniósł głowy. Tak kończy się większość takich spotkań: zwierzę już dokładnie wie, gdzie jesteś, i już zdecydowało, że nie jesteś interesujący, o ile nie zrobisz nic, co zmieni jego zdanie.
Para idąca przed nami zrobiła coś przeciwnego, niż zrobiłbym ja — zeszli kilka metrów poza krawędź szlaku, w stronę niedźwiedzia, dla lepszego zdjęcia. Nie nazwę ich głupcami; kilka dni wcześniej sam podjąłem podobne ryzyko z łosicą i uszło mi to na sucho. Powiem tylko, że różnica między tym, czy niedźwiedź zareaguje, czy nie, nie była pod kontrolą żadnego z nas, i to właśnie zostało mi w pamięci.
przejażdżka z przewodnikiem po zwierzynę wieczorną porą wokół jeziora Louise i jeziora Moraine
stawia wyszkolonego obserwatora i pojazd między tobą a właśnie taką decyzją, i dlatego od tamtej pory polecam ją znajomym, którzy chcą zobaczyć łosie, gruborogi kanadyjskie czy przypadkowego niedźwiedzia bez wersji spotkania rodem z wrześniowego chodnika. Ta sama logika dotyczy Bow Valley Parkway, drogi przyciągającej więcej obserwacji zwierząt niż prawie każda inna droga w okolicy, właśnie dlatego, że to jedna z tras, na których dzikie zwierzęta nie rywalizują z szybkim ruchem samochodowym.
Spray na niedźwiedzie, którego nie miałem
Planowałem, w mgliście, kupić spray na niedźwiedzie przed tą wędrówką. Nie zrobiłem tego, bo przyleciałem do Calgary dwa dni wcześniej i po prostu mi to nie przyszło do głowy, dopóki nie stanąłem w sklepie outdoorowym przy Banff Avenue rano w dniu wędrówki, przypominając sobie, że spray na niedźwiedzie to pojemnik pod ciśnieniem i po prostu nie może podróżować w walizce ani bagażu podręcznym — w ogóle nie lata samolotem.
Kupuje się go albo wypożycza dopiero na miejscu, co jest dziwnym odkryciem tego samego ranka, w którym się go potrzebuje. Sprzedawca ledwo mrugnął okiem; najwyraźniej połowa turystów w Banff dochodzi do tego samego wniosku w ciągu doby od przylotu. Kupiłem pojemnik, przeczytałem etykietę uważniej niż większość instrukcji bezpieczeństwa w życiu i przypiąłem go do plecaka. Nigdy go nie użyłem. I tak cieszę się, że go miałem.
Co naprawdę się zmieniło
Żadne z tych spotkań nie było bliskim wypadkiem w takim sensie, w jakim użyłby tego słowa nagłówek gazety. Nikt nie zaszarżował, nikt nie ucierpiał, a według większości miar oba popołudnia były niczym niewyróżniającymi się dniami w parku. Zmieniło się to, jak teraz odczytuję odległość. Trzydzieści metrów i sto metrów bywały kiedyś abstrakcją, liczbami na tablicy, które przelatywałem wzrokiem po drodze na szlak. Odkąd łosica i czarny niedźwiedź uczynili te liczby konkretem, są długością parkingu, szerokością łąki, zakrętem szlaku, którego nie wybieram, by go obejść.
Jeśli wybierasz się w teren w czasie rui, praktyczny szczegół wart poznania wcześniej — nie ode mnie, lecz z przewodnika poświęconego temu tematowi — to które części miasta i które szlaki widzą najwięcej łosi jesienią oraz jak zasada grupy czterech osób wokół Larch Valley łączy się z tą samą ostrożnością.
Szersze zasady zachowania bezpiecznego dystansu należą do właściwego przewodnika po bezpieczeństwie, a nie do osobistej relacji takiej jak ta — ale zasady odległości przestają być liczbami na tablicy w chwili, gdy jakieś zwierzę każe ci samemu je odmierzyć krokami.
Jeśli wolisz planować w oparciu o to, kiedy naprawdę dochodzi do obserwacji, zamiast wpadać na nie przez przypadek, mapa pokazująca, gdzie i o jakiej porze dnia pojawia się dzika przyroda pobija zwykłe szczęście. Jako alternatywę z przewodnikiem,
prywatne wieczorne safari po alpejskich jeziorach
albo
kameralną wycieczkę po dziką przyrodę do jeziora Moraine z Canmore lub Banff
stawiają osąd doświadczonego przewodnika przed twoim własnym, co przy pierwszej wizycie nie jest bez znaczenia.
Spotkania z dziką przyrodą koło Banff: pytania czytelników
Dlaczego łosie stają się niebezpieczne w Banff we wrześniu?
Wrzesień i październik to okres rui, kiedy byki łosi rywalizują o samice i mają tak wysoki poziom testosteronu, że łatwo szarżują na wszystko, co przypomina rywala lub zagrożenie, także osobę z telefonem w ręku. Dzieje się to nawet w mieście, nie tylko w głębi lasu, bo łosie pasą się na polu golfowym i wzdłuż Banff Avenue równie chętnie jak w lesie.
Jaka jest oficjalna bezpieczna odległość od niedźwiedzi i łosi?
Oficjalne minimum Parks Canada to 100 metrów od niedźwiedzi i wilków oraz 30 metrów od pozostałych zwierząt, w tym łosi, jeleni i gruborogów kanadyjskich. Te liczby to dolna granica, nie sugestia, i są trudniejsze do oszacowania, niż się wydaje, gdy zwierzę stoi naprawdę przed tobą.
Czy spray na niedźwiedzie można zabrać w bagażu podręcznym lub rejestrowanym?
Nie. Spray na niedźwiedzie to pojemnik pod ciśnieniem i jest zakazany zarówno w bagażu podręcznym, jak i rejestrowanym na lotach do Calgary czy gdziekolwiek indziej. Trzeba go kupić lub wypożyczyć w Banff albo Canmore po przylocie, a przed wylotem oddać lub zostawić.
Co zrobić, jeśli łoś albo niedźwiedź znajdzie się blisko na szlaku?
Zatrzymaj się, nie uciekaj i zacznij powoli się wycofywać, zostawiając zwierzęciu wyraźną drogę do oddalenia się we własnym kierunku. Daj o sobie znać spokojnym głosem, a nie nagłym hałasem, i nigdy nie podchodź do zwierzęcia, by zrobić lepsze zdjęcie.
Czy spotkania z dziką przyrodą są częste w samym Banff?
Tak, częściej niż spodziewa się większość osób odwiedzających to miejsce po raz pierwszy. Łosie, a czasem czarne niedźwiedzie, korzystają z tych samych korytarzy rzecznych i terenów zielonych, które przecinają miasto, więc spotkania na Banff Avenue, polu golfowym czy ścieżce nad rzeką Bow to normalna część wizyty, a nie rzadkość.
tours.Field notes
Sprawdzone wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


